Warzone !!!



Kolejny niedzielny poranek , szybki prysznic , śniadanie , kawa w blasku wschodzącego słońca i cały ten szpej czekający na moją chwile chwały .

Tak zacząłem ten długo wyczekiwany dzień , który już od jakiegoś czasu planowałem każdego dnia w myślach .

Byłem tak długo zamknięty , tak długo czekałem na ten moment ze celebrowanie każdej myśli związanej z naszym hobby to jedyna rzecz , która przez ostatnie miesiące sprawiała mi naprawdę prawdziwą przyjemność .


Ireneusz Marecik , Jacek Ganczarski skoro świt pojawili się na moich włościach , operatorzy Tamu Echo , gotowi jak zawsze , żądni krwi i chwały , gotowi wyruszyć w nieznane by zmierzyć się z wspólnym wrogiem .

Nasze bojowe Passeratti ,warczało niczym Rosomak , który świeżo zjechał z taśmy .

Odprawa , papieros i byliśmy już w drodze .

W tym samym momencie z różnych regionów wyspy wyruszyły kolejne Teamy , Bravo , Ghost oraz X-Ray.

To kolejna misja w której nasze teamy z różnych rejonów Anglii , planowały stanąć jako jeden team i przelać wspólnie krew .


Punkt docelowy Airsoft Camp w okolicach Coventry .


Obiekt położony w środku olbrzymiej posesji , otoczonej malowniczymi polami z namiastką lasów , sprawiał wrażenie miejsca niedostępnego dla osób postronnych .

Godzina 9:00 wszystkie Teamy zameldowały się na parkingu przy obiekcie , krótka odprawa i ATAK !!!



Deathmatch , ochrona Vipa , przenoszenie bomby , atak na ambasadę to scenariusze , które było nam dane rozegrać . Niestety nie wszystko było tak piękne jakby się wydawało ...


Ale może najpierw opowiemy o obiekcie :

Obiekt możemy podzielić na dwie plansze + baza główna w której przygotowywaliśmy się przed każdą rozgrywka .

Pierwsza plansza to las , który w swojej strukturze posiadał bunkry przeplatane wieżyczkami i porozrzucane gdzie nie gdzie beczki , głównym centrum był zamek , który służył jako miejsce startowe oraz miejsce odrodzenia .

Druga plansza to miasteczko , budynki , ogrodzenia oraz przejścia ala graniczne z głównym budynkiem zwanym ambasadą .

Niestety większość opisanych powyżej rzeczy w żaden przemyślany sposób nie było wykorzystane podczas naszego pobytu .

Scenariusze , które tylko z nazw brzmiały dość profesjonalnie w rzeczywistości wyglądały za każdym razem jak typowy klasyczny Deathmatch . Prosta gra zabij wroga , reszta tak naprawdę nie miała znaczenia .

Sama rozgrywka w większości odbywała się w krzakach lub bunkrach ukrytych w lesie.

Jeśli chodzi o sam zamek lub miasteczko to całkowicie nie wykorzystany potencjał , te dwa obiekty służyły głównie jako miejsca do odradzania .

Oczywiście były momenty w których bawiliśmy się swietnie , ale to raczej zasługa nas samych jako Teamu a nie obiektu .

Kolejny raz mimo odległości Teamy , które należą do jednej Ekipy złączyły siły ...


W przerwach pomiędzy grami mogliśmy się raczyć pysznym kurczakiem z warzywami , którym uraczyła nas operatorka Teamu Bravo Iwona Mendez ( za co dziękujemy ) oraz byliśmy nawadniani przez operatora Teamu Echo Ireneusza Marecika ( za co rownież należą się brawa ) , niestety wszystko po za atmosfera stworzona przez nas było jednym słowem do dupy .

Kolejny aktywny dzień w doborowym towarzystwie , kolejna bojowa niedziela , kolejny obiekt zaszczycony nasza obecnością i duma dla naszych naszywek .



Reasumując :

1.Piękny obiekt z dużym potencjałem , całkowicie nie wykorzystany .

2. Scenariusze mimo innych nazw to porostu kolejny Deathmatch nic więcej .

3. Duży parking , jeśli przyjeżdżasz pierwszy wyjeżdżasz ostatni i na odwrót ( auto zastawiane autem )

4. Toalety to chyba jedyny plus , bo jak na takie obiekty to jednak nie wyglądały najgorzej .


Kolejna aktywność naszej Ekipy zapisana w historii , kolejna kartka z kalendarza !!!

122 wyświetlenia1 komentarz

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie